Obiad rodzinny – 26 czerwca 2011 r.
Udział biorą:
Mama – czyli ja, Tata, Buba i Misiek.
Menu:
Danie pierwsze (jedyne) – karkówka duszona, fasolka szparagowa, młode ziemniaki z koperkiem.
Deser – truskawki (produkcja własna) z bitą śmietaną.
Jestem winna parę słów na temat braku wpisu odnoszącego się do obiadu z 19 czerwca 2011 r. Otóż powód był prozaiczny – obiadu nie było. Nie znaczy to oczywiście, że nic nie jedliśmy (przygotowaliśmy znakomite papryczki faszerowane) ale każdy zjadł w oddzielnym terminie bo nie udało nam się w tym samym czasie zebrać przy wspólnym stole. W sobotę przyjechała do nas kuzynka z koleżanką i obie w niedzielę pojechały zaraz po śniadaniu do Warszawy (pozwiedzać stolicę) a potem miały w planach koncert Roxette. Ja zabrałam się z nimi bo miałam umówione spotkanie w sprawach związanych z planami zawodowymi i wróciłam dosyć późno. Tak więc nie było okazji aby porozmawiać „o starych Polakach”. Za to dzisiaj siadamy w komplecie.
Danie pierwsze
Mama: Początek lata to raj dla tych, którzy uwielbiają młode warzywa. Dzisiaj jako dodatek do mięsa proponuję fasolkę szparagową a wieczorem, jak będziecie chcieli, mogę ugotować kalafiora.
Tata: …kocham fasolkę szparagową, mogę ją jeść codziennie …
Buba: … ja też lubię ale bez przesady…
Mama: … no cóż, radzę wszystkim polubić warzywka, bo jak mama nie znajdzie pracy, to niedługo będziemy jedli chyba tylko to, co nasza ziemia urodzi… Po piątkowej wizycie w naszym Urzędzie Pracy zaczynam mieć wątpliwości, czy dostanę choćby zasiłek dla bezrobotnego…
Misiek: …ale o co chodzi, jakieś problemy?
Mama: … problem polega na tym, że jak wiecie kiedyś prowadziłam działalność gospodarczą i w związku z tym wymagają ode mnie złożenia dokumentów, o które muszę wystąpić do ZUS-u. Tak więc sprawa rejestracji przesunie się o jakieś dwa tygodnie … Przy okazji poczytałam sobie o obowiązkach bezrobotnego i wyobraźcie sobie, że każdy przychód na przykład uzyskany z umowy zlecenia, w wysokości połowy najniższej pensji krajowej, pozbawia mnie już statusu bezrobotnego. Dlatego jak podpiszę taką umowę – muszę to zgłosić do Urzędu Pracy a potem, po jej zakończeniu, znowu się zarejestrować…
Tata: … nic dziwnego, że ludzie wolą w takiej sytuacji pracować na czarno… Ktoś, kto to wymyślił z pewnością cierpi na kompletny brak wyobraźni…
Mama: … a ja myślę, że wręcz odwrotnie – obdarzony jest nieprzeciętną wyobraźnią. Przede wszystkim dlatego, że jest w stanie wyobrazić sobie, iż za kwotę brutto ok. 700 złotych, tj. połowę najniższej krajowej, można się w tym kraju utrzymać …
Buba: …szczególnie przy szalejących ostatnio cenach…
Mama: … prawdą jest, że „biednemu wiatr w oczy wieje”… Dopóki było dobrze, to na całej linii – jak zaczęły się problemy, to atakują Cię ze wszystkich stron: drożyzna, zwyżka kursu franka i nic od Ciebie nie zależy. Możesz tylko usiąść i płakać…
Misiek: …a właściwie co jest przyczyną tego kryzysu? Dlaczego złotówka tak się osłabiła?
Tata: … mówią, że to w związku z problemami niektórych krajów ze strefy euro, w tym głównie Grecji. Wszyscy teraz inwestują we franka szwajcarskiego, który jest tzw. bezpieczną walutą. A jak jest popyt na tę walutę to i jej cena wzrasta…
Mama: … nic mi nie mów o Grecji! Jak tak sobie poczytałam i posłuchałam, jaką politykę uprawiał rząd tego kraju to mnie zwyczajnie szlag trafił!!!
Misiek: … kurcze, Grekom to się naprawdę dobrze żyło – państwo dopłacało im praktycznie do wszystkiego, nawet tygodniowe wakacje mieli za darmo…
Buba: … a słyszeliście o tym przypadku, że w jednym ze szpitali było zatrudnionych kilkudziesięciu ogrodników?…
Mama: … nic dziwnego, że państwo stoi aktualnie na krawędzi bankructwa, bo jak uprawia taką socjalną politykę a obywatele robią wszystko aby nie płacić podatków, to skąd mają brać na te wszystkie dopłaty?
Tata: … ja to bym chciał usłyszeć informację od jakiegoś eksperta z zakresu ekonomii, która dałaby mi odpowiedź na pytanie: co by było gdyby Grecja posługiwała się swoją narodową walutą a nie euro, czy wtedy też ich sytuacja gospodarcza miałaby taki wpływ na inne kraje Unii Europejskiej? Bo mnie się wydaje, że nie!
Mama: … a mnie interesuje, jak to się stało, że unia wyraziła zgodę na przyjęcie przez Grecję euro? Z tego co nasz rząd mówi na temat przystąpienia Polski do strefy euro wynika, że podstawą jest utrzymanie deficytu budżetowego na określonym poziomie. A przecież Grecja z pewnością miała ten próg przekroczony. Z tego o czym się teraz się dowiadujemy wynika niezbicie, że musiała mieć dużo wyższe wydatki niż przychody?
Tata: … to doprawdy ciekawe… Przy tym chcę Wam uświadomić, że Grecja przystąpiła do UE jako jedno z pierwszych Państw, bo już w 1981 roku. Są więc w UE już 30 lat…
Mama: … i nikt nie sprawował kontroli nad tym, co się u nich dzieje?
Tata: … podobno grecki rząd ukrywał wielkość kryzysu gospodarczego…
Mama: …czyli po prostu dopuścili się oszustwa…
Tata: … nie da się ukryć, że tak to wygląda …
Buba: … a w nagrodę dostaną pomoc finansową – cała Unia złoży się na pokrycie ich długów…
Tata: … nie mają innego wyjścia, bo to co się dzieje w Grecji ma wpływ na wszystkie kraje strefy euro i nie tylko. Gdyby Grecja miała swoją własną walutę, to zadziałałyby zupełnie inne mechanizmy …
Mama: … nie wiem jak wy, ale ja czuję jakby ktoś nabił mnie w butelkę… Najbardziej irytuje mnie fakt, iż żyję w świecie, w którym ciągle są równi i równiejsi. W Polsce, od wielu lat zaciskamy pasa. Zabrano nam, zwykłym obywatelom, już prawie wszystkie ulgi. Nawet jak jesteś bezrobotny, to musisz się nieźle nagimnastykować aby dostać głodowy zasiłek. Jak masz pracę – zarabiasz grosze a ceny mamy od dawna na poziomie europejskim. Rząd nawołuje do oszczędności a ciągle są grupy uprzywilejowane, na które wszyscy się składamy. Czy ktoś zrobi w reszcie porządek z tym KRUS–em do którego Państwo dopłaca rok w rok kilkanaście miliardów złotych?
Tata: … jeśli chodzi o KRUS to jest szansa, że coś z tym będą musieli zrobić. Na początku czerwca Komisja Europejska ogłosiła rekomendacje dla wszystkich krajów UE. Chodzi o nowy system wspólnej oceny w UE budżetów narodowych na wczesnym, prewencyjnym etapie. W przypadku Polski zalecono podjęcie kilku kroków, które mają spowodować zejście do 2012 roku z deficytem finansów poniżej 3 poc. PKB. Zdaniem KE polski rząd powinien podnieść wiek emerytalny w służbach mundurowych i ustanowić harmonogram zmian zasad ubezpieczenia społecznego rolników tak aby ich składki lepiej odzwierciedlały indywidualne dochody…
Mama: …może rzeczywiście, jak rząd będzie miał na kogo zrzucić winę za podjęcie tak niepopularnych decyzji, wprowadzi jakieś zmiany w tym chorym systemie… Ile jest osób, które osiągają ogromne dochody z produkcji rolniczej, a płacą tyle samo co rolnik uprawiający spłachetek ziemi za swoim domem. W przypadku osób prowadzących działalność gospodarczą nikogo nie obchodzi w jakiej wysokości i czy w ogóle osiągnęli w danym miesięcy przychód – muszą zapłacić na ZUS i Zdrowie prawie 900 złotych…
Tata: … ten system się nie sprawdza i niewątpliwie jest jedną z przyczyn tworzenia się tzw. szarej strefy… Mój kolega prowadzi tartak na Mazurach, a więc w rejonie największego bezrobocia. A wiecie z czym ma największy problem – ze zdobyciem pracowników. Chętnych jest wielu ale tylko na prace dorywcze, takie na parę godzin za niewielkie wynagrodzenie, najlepiej z ręki do ręki. Nie chcą się angażować na dłużej, bo utraciliby status bezrobotnego a przecież praca ta – ze względu na specyfikę – jest pracą wyłącznie sezonową… Należałoby uściślić pojęcie osoby zatrudnionej. Czy ktoś, kto chwyta się prac dorywczych na zlecenia może być traktowany na równi z osobą zatrudnioną na umowę o pracę np. na czas określony? Jeśli nie traciłoby się statusu bezrobotnego w każdym przypadku osiągnięcia przychodu, osoby pozostające bez pracy dużo chętniej formalizowaliby sytuacje, w której zatrudniają się dorywczo – wpływały by wtedy zarówno pieniądze z podatków jak i z tytułu ubezpieczenia społecznego.
Buba: Pozostając w temacie pracy mnie osobiście zastanawia jedna kwestia. Z jednej strony mówi się o bezrobociu i o braku miejsc pracy. Z drugiej strony na portalach zamieszczających ogłoszenia o pracy są tysiące ofert. Jednocześnie, gdy wysyłam swoją ofertę podjęcia współpracy, rzadko kiedy dostaję na nią odpowiedź nawet wtedy, gdy bezdyskusyjnie spełniam wszystkie oczekiwania potencjalnego pracodawcy. Jak to interpretować?
Mama: … to jeden z tych przypadków, na który i ja nie znajduję racjonalnego wytłumaczenia. Pamiętam zwróciłam kiedyś uwagę na statystyki związane z liczbą zatrzymywanych kierowców u których stwierdzono we krwi dużą liczbę promili. Tak sobie wtedy pomyślałam, że jeśli wszystkim tym osobom zostałoby zabrane prawa jazdy za jazdę w stanie nietrzeźwym, to w szybkim tempie powinien zostać rozwiązanych problem korków drogowych, a tak się przecież nie dzieje…
Buba: … no właśnie. Ja jestem przyzwyczajona do myślenia logicznego. Jeśli inicjuję jakąś reakcję chemiczną, to wiem, że poprzez połączenie określonych składników powstanie określony związek chemiczny. A w tych przypadkach nie widzę ani reakcji ani efektu. Tak jakby to wszystko wyparowało w próżnię…
Deser
Mama: … dość już chyba tych smutasów. Na poprawienie humorów proponuję truskawki z bitą śmietaną. Za truskawki podziękujcie Miśkowi bo zbierał dzisiaj osobiście z samego rana, kiedy wy przekręcaliście się na drugi bok…
Buba, Tata: Dzię-ku-je-my!
Tata: … kochanie (do Mamy) nie będziesz dziś oglądać Wimbledonu?
Mama: … będę. Zaraz po obiedzie włączam telewizję i ustawiam na kanał sportowy… A wy kochani nastawicie zmywareczkę i posprzątacie w kuchni! Czy ktoś się sprzeciwia?… Nie widzę… a więc postanowione.
Tata: … chciałem Ci tylko powiedzieć przy okazji, że szykują się zmiany w przepisach dotyczących tenisa ziemnego… Widzisz, nie tylko mnie irytują te odgłosy, jakie wydają z siebie niektórzy zawodnicy w czasie gry …
Buba: … mówisz Tato o tych pojękiwaniach jakie wydaje z siebie na przykład Sharapova…
Tata: … tak i podobno ma to być całkowicie zabronione. Z resztą zdaniem specjalistów głośne stękania nie mają najmniejszego wpływu na siłę i efektywność gry zawodników, którzy w ten sposób się zachowują, mogą natomiast deprymować ich przeciwników…
Mama: … no właśnie, to czysta niekonsekwencja. Z jednej strony zawodnicy wymagają od publiczności całkowitej ciszy, nawet ciche rozmowy podobno przeszkadzają im w koncentracji a potem sami w czasie gry jęczą i stękają …
Tata: … a niektórzy wręcz krzyczą i to bardzo głośno. Ktoś kiedyś zmierzył dźwięki jakie wydaje z siebie Azarenka i okazało się, że osiągają one poziom 90 decybeli…
Mama: … to można przecież ogłuchnąć …
Tata: … więc postanowiono zrobić z tym porządek…
Mama: … bardzo dobrze. Mnie w tenisie, szczególnie dotyczy to kobiet, niepokoi jeszcze kierunek w jakim zmierza tzw. moda sportowa. Coraz więcej pań wychodzi na kort w strojach, które mają niewiele wspólnego ze sportem… Koroneczki, falbaneczki, odkryte plecy, dekolty do pasa …
Tata: … no to cię uspokoję. Te same zmiany, o których mówiłem wcześniej mają również dotyczyć strojów… Nie znam szczegółów, ale zdaje się, że zostaną ustalone jakieś ogólne zasady, których celem będzie zahamowanie niepokojącej cię tendencji…
Mama: … bardzo mnie to cieszy. Kiedyś przecież słowo TENIS było synonimem określonego stylu, kojarzyło się np. nieodłącznie z białym kolorem… Myślę, że te zmiany mogą podnieść jakość widowiska sportowego, bo panie tenisistki przestaną myśleć o tym jak wyglądają i może będą się chciały wyróżnić po prostu bardzo dobrą grą …
Misiek: … zacząłem sobie wyobrażać, jak by to było jakby w innych dziedzinach sportu dopuszczono do takiej swobody w doborze strojów…
Buba: … na przykład w piłce nożnej…
Tata: … albo w skoku o tyczce pań …
(śmiech)
Mama: … a może szkoda, że tak nie jest – może uratowałoby to niejedno, żenujące ze względu na swój poziom, widowisko sportowe…




środa, 29 Czerwiec 2011
Mama 

































